Żyjemy w świecie ciągłych zmian.
Nie mylmy jednak zmiany z postępem.

Wszedłem na Facebooka, a tam znowu zmiany. Przez jakiś czas uczyłem się obsługiwać pewien panel, w zasadzie zacząłem robić to prawie na pamięć, a teraz muszę zastanawiać się nad każdym ruchem. Zmiana w tym kontekście na pewno nie oznacza postępu. Zauważ, że dzieje się tak na każdym kroku. Ciągłe zmiany. Często ktoś coś zmienia i stawia nas w sytuacji, że musimy się dostosowywać.
Komplikowanie – syndrom naszych czasów

Taki jest syndrom naszych czasów, szczególnie w sektorze korporacyjnym. Firmy ciągle coś zmieniają i chcą sprawiać wrażenie, że idą do przodu. Inny składnik proszku do prania, nowa ulepszona formuła, inne opakowanie, inne logo, nowy interfejs. Wydaje im się, że w ten sposób zwiększą sprzedaż czy sprawią, że klienci lepiej będą o nich myśleć. A może po prostu pracownicy działu marketing chcą sprawiać wrażenie, że są niezbędni.

Ale efekt jest taki, że klient ma coraz trudniej. Musi uczyć się pewnych rzeczy od nowa – który proszek wybrać /bo starego już nie ma/, jak obsługiwać nowy interfejs, którą taryfę wybrać, a może zmienić bank czy dostawcę usługi, etc.
Firmy będą twierdzić, że klient otrzymuje nową jakość, ale klient najczęściej otrzymuje po prostu konieczność podejmowania nowych decyzji i jego życie przez chwilę staje się bardziej skomplikowane.

To samo dzieje się w systemie władzy. Ciągle wprowadzane są nowe „udogodnienia”, nowe pomysły, nowe przepisy i obowiązki. I wmawia się nam, że jest to konieczne, że to dla naszego dobra, że postęp tego wymaga. Czy rosnąca sprawozdawczość i biurokracja to postęp? Na pewno nie.

Postęp nie polega na ciągłej zmianie.
Postęp to zwiększanie komfortu życia, to upraszczanie życia

Prawdziwy postęp poznamy po tym, że nasze życie staje się łatwiejsze, prostsze, że mamy więcej czasu, możemy więcej osiągnąć mniejszym kosztem. Postęp to więcej wolnego czasu, łatwiejsza realizacja marzeń. Zmiany i postęp nie musza mieć ze sobą nic wspólnego. Mogą, ale nie muszą.

Jaki mamy wybór?

Czy mamy jakiś wybór, jakąś alternatywę? Powiem szczerze, że nie wiem. Można wyjechać na wieś, mieszkać w drewnianej chacie bez elektryczności i żywić się tym co samemu się wyhoduje. Ale większość z nas musi żyć w takim świecie jaki istnieje.

Wiem natomiast, że ważna jest świadomość tego co się dzieje, świadomość tego, że władza i kupowane usługi czy produkty nie zapewnią nam postępu i wolności. To my sami musimy o to zadbać. My sami musimy nauczyć się traktować rzeczy takimi jak są, a nie takimi jak się je oficjalnie nazywa.

Ważne jest też powiedzenie NIE w sytuacji gdy widzimy, że ktoś nam próbuje wmówić, że jego pomysły mają nam zrobić dobrze, a widać że tak nie jest. Mały protest może czasem dodać nam skrzydeł, mała sprawa może pomóc nam odzyskać cząstkę naszej mocy.

Przeczytaj inny mój artykuł na stronie blog.MagicznaGaleria.pl

Copyright ©2015 Marcin Żarek

 

Photo: DollarPhotoClub

Udostępnij: Share on FacebookShare on Google+Share on LinkedInTweet about this on TwitterEmail this to someone