Od dzisiaj jestem bardziej delikatny dla siebie i innych.

Nie dlatego, że chcę być jakiś zniewieściały czy dlatego, że ktoś mi kazał.

Po prostu zauważam, że mój automatyczny, wyuczony stan jest często związany z nieufnością, sztywnością, brakiem zainteresowania czy otwartości.
Aby ktoś mnie czymś zainteresował, musi to być coś wyjątkowego. Żebym powiedział tak, zgodził się na coś, muszę najpierw dobrze sobie to przemyśleć.

Gdy ktoś mnie o coś poprosi, mogę się zgodzić, ale co będzie z tego dla mnie?

Mogę ustąpić miejsca siedzącego w autobusie, ale niech mi za to podziękują.

Zanim pochwalę kogoś czy coś, zanim się w coś zaangażuję to lepiej zastanowić się czy to nie spowoduje kiedyś jakiś negatywnych konsekwencji.

Zamiast uwierzyć w siebie, w miłość, w siłę uczuć, boję się że historia się powtórzy – więc nie chcę angażować się w nowy związek aby nie dać się znów zranić.

Nie podejmę się wykonywania dodatkowych obowiązków jeśli nie będzie z tego żadnych namacalnych korzyści.

Czy identyfikujesz się z którąś z tych sytuacji? Czy rozpoznajesz swój sposób myślenia?

To nie są prawdziwe sytuacje z mojego życia i mój sposób myślenia.

Ale prawdą jest to, że podjąłem decyzję, aby od teraz być bardziej miłym dla siebie i dla innych ludzi, szczególnie najbliższych. Bo jeśli nie będę miły i delikatny w stosunku do siebie, to kto będzie dla mnie miły? Jeśli będę twardy dla mojej rodziny, jeśli będę niemiły czy rozgniewany, to czego mam się od nich spodziewać w zamian? Mają być mili, rozumiejący, wybaczający, podczas gdy ja będę wyrażał swoje „humory”?

Od dzisiaj jestem bardziej delikatny dla siebie i innych.

 

Copyright ©2015 Marcin Żarek

Photo Credit: Kurayba via Compfight cc